Za 100 dni matura ;-)
Może istnieją czasy piękniejsze, ale te są Wasze!
Trzymamy kciuki za przyszłych artystów!
























IV Podlaskie Targi Ślubne
Dawno temu…w starożytnym Rzymie….
w wieczór przedślubny narzeczona składała bóstwom w ofierze noszone dotychczas suknie i wszystkie zabawki z lat dziecinnych…
(w tym miejscu pozdrawiam Supermana, zakonnicę i pielęgniareczkę z “Crazy Party”)
… W dniu ślubu Młoda wkładała uroczysty strój- białą, pozbawioną wszelkich ozdób togę oraz tunikę. Toga przepasana była w talii paskiem wiązanym w węzeł Herkulesa, a jego rozplątanie należało do przyszłego małżonka. Na głowie miała krótki czerwono-złoty welon spływający na ramiona i częściowo osłaniający włosy i policzki. Ślubny strój uzupełniało skromne uczesanie. Specjalnym grzebieniam dzielono włosy na sześć części, a później układano je, przeplatając wstążkami. Na tak upiętą fryzurę nakładano wieniec z kwiatów, które panna musiała samodzielnie zbierać ze swoimi przyjaciółkami…
Strój pana młodego nie różnił się od codziennego- była to toga, za to jego głowę zdobił wieniec z lauru lub mirtu.
och, te dzisiejsze czasy…
Cokolwiek prawdziwie się zaczyna, nigdy się nie kończy…
Cokolwiek pomiędzy ludźmi kończy się, znaczy nigdy się nie zaczęło, gdyby prawdziwie się zaczęło – nie skończyło by się, skończyło się bo się nie zaczęło… cokolwiek prawdziwie się zaczyna, nigdy się nie kończy…



































